Ćmielów wczoraj i dziś
1999-2019
strona prywatna
Marek  Terczak

Artykuły z działu historia

3 września 1905 r. czyli 115 lat ćmielowskiej straży.

Super User
Odsłony: 237

Będąc na spotkaniu zorganizowanym w naszej ćmielowskiej remizie strażackiej zwróciłem uwagę na pożółkłą fotografie wiszącą na ścianie. Zdjęcie bez wątpienia stare, rozmyte nieostre. Tak wyglądały zdjęcia z czasów pionierskich fotografii. Obraz przedstawia strażaków, ważne osobistości i osoby duchowne na tle szopy lub stodoły. Łopoczą sztandary. Stroje, zwłaszcza nakrycia głowy wskazują na lata zaboru carskiego. Znając historię naszej straży miałem nadzieję, że ta fotografia to dokument z narodzin ćmielowskiej jednostki. Dziś mam pewność (prawie).
Dzięki uprzejmości Pani Katarzyny Stan, która podesłała broszurkę wydaną z okazji 25-lecia ćmielowskiej straży wydaje się, że to faktycznie pamiątkowa fotografia z przed 115 lat. Zacytuję ks. Dudzińskiego z tejże, piszącego:
„..Dnia 3 września 1905 r. odbyło się uroczyste poświęcenie Ochotniczej Straży Pożarnej w Ćmielowie. Na tę uroczystość przybyły straże ogniowe z Opatowa, którą dowodził naczelnik Gano; z Ostrowca — naczelnik Mrozowski; z Ożarowa¬ naczelnik Dąbrowski. Straż ćmielowska w liczbie 72 strażaków na czele z naczelnikiem Miszewskim tworzyła 4 oddziały, a każdy z nich z innym proporczykiem i w innych czapkach. Oddział I. Topornicy byli w kaskach; oddziel II. Ratownicy —w czapkach z lampasem niebieskim; oddział III. Prądownicy — w czapkach z lampasem zielonym; oddział IV. Wodny—w czapkach z lampasem żółtym. Oddział ten ostatni składał się z najmłodszych strażaków i został nazwany „Japończykami”…”
Liczba strażaków prawie się zgadza (nie wiem jak liczyć ważne osobistości w drugim rzędzie), fotografia nie jest doskonała więc nie wszystkich możemy dostrzec, czapki i kaski zgodne z opisem. I jeszcze jeden cytat:
„..Po skończonem nabożeństwie udano się do szopy strażackiej, dawniej stodoły, znajdującej się w stronie południowej kościoła na placu fabrycznym. Tu dokonano aktu poświęcenia sikawki i przyborów strażackich. Jednocześnie dokonano zdjęcia fotograficznego tej wspaniałej uroczystości. Na koniec odbył się obiad dla wszystkich gości przybyłych i naszej straży, który kosztował 96 rubli 28 kop. W czasie przyjęcia były śpiewy „Lutni ćmielowskiej" pod batutą p. Domafiskiego i deklamacje monologów. Nastrój był podniosły i miły. Po południu odbyta się próba po mieście, a wieczorem tańce w szopie strażackiej…”.
Myślę, że w drugim rzędzie centralne postacie to: po lewej książę Aleksander Drucki Lubecki, ks. Antoni Rokicki – ówczesny proboszcz i ks. Jan Wiśniewski. 

 

Kategoria: